Nie ma co się oszukiwać, na co dzień nie jestem przykładem wzorowej katoliczki. Staram się żyć zgodnie z przykazaniami, ale różnie z tym bywa.
O EDK po raz pierwszy usłyszałam w 2016 roku, tuż po, to było niesamowite, jak grom z nieba nagle zrobiło mi się żal, że mnie tam nie było, niesamowite uczucie, którego nie mogłam wyjaśnić.

Czytaj więcej...

Na Drogę wybrałem się po raz trzeci. Wybrałem najdłuższą trasę czując, że prawdziwa droga krzyżowa musi troszkę przerażać, już na myśl o niej musi boleć. Ale moje świadectwo chciałbym oprzeć na czymś innym niż ból drogi.

Czytaj więcej...

Na EDK wybrałem się po raz drugi. I od razu pojawia się pytanie czy już czy dopiero. I trudno jest odpowiedzieć na to pytanie. Każdy podczas tej drogi doświadcza czegoś innego. Jedyne co wspólne to ból, noc, zmęczenie i co najważniejsze cisza. Cisza która pomaga odnaleźć Boga. I dlatego EDK 2018 to dla mnie dopiero drugie podejście. Jest to dla mnie jedna z niewielu okazji żeby, dzięki ciszy i ciemności, poczuć Boga. Ale nie tego ukrytego, będącego tylko gdzieś tam daleko, tylko tego który jest we mnie. EDK uświadomiło mi, że nie trzeba głośno "klepać" formułki żeby porozumieć się z Bogiem. Wystarczy zamilknąć i Go posłuchać.

Usłyszałam w Panoramie Lubelskiej że 9 marca wyrusza EDK. Pomyślałam a może bym się wybrała. Od tego momentu ciągle myślałam iść nie iść, którą trasą , czy dojdę do celu.

Czytaj więcej...

W tym roku po raz drugi wybrałam się na EDK, wybrałam również tę samą trasę - fioletową. Mając na uwadze zeszłorczone ogromne wycieńczenie psychiczne i ból kolana, wiedziałam, że nie dam rady pokonać dłuższej trasy, ale bardzo chciałam, żeby była to droga, która zaprowadzi mnie do Wąwolnicy. EDK to wieczór (noc!), na którą czeka się cały rok i jest to doskonałe dopełnienie Wielkiego Postu. Chociaż w minimalny sposób można doświadczyć trudu, który Nasz Zbawiciel poniósł za każdego z nas.

Czytaj więcej...

Była to już moja 3 EDK. Mimo, że w dwóch poprzednich nie miałem większych refleksji, czułem, że jakiś magnes przyciąga mnie do kolejnej drogi.

Czytaj więcej...

"Pan prostuje ścieżki sprawiedliwym, na których potykają się grzeszni"
Te słowa, które usłyszałem na Mszy Świętej najmocniej utkwiły mi w sercu, a po tych ponad 40 kilometrach wypełniły się niesamowitą głębią w duszy.

Czytaj więcej...

Było ciężko i naprawdę ekstremalnie, obolałe nogi i zakwasy, ale jaka ulga gdy klękałem przy kolejnej stacji na rozważanie. Gdyby to była normalna wyprawa gdzieś w górach to chyba bym odpuścił. Ostatnie kilometry to była walka z bólem, ale jak zobaczyłem wieże kościoła to wiedziałem że dam radę. Z Bożą pomocą pokonałem swoje słabości. Dziękuję Ci Panie Boże, sam bym tego nie dokonał. Myślę, że każdy wierzący w Boga sprawny fizycznie powinien się w ten sposób sprawdzić, Pan Bóg napewno da siłę.

Parą jesteśmy stosunkowo od niedawna. Obydwoje lubimy mierzyć się z różnego rodzaju wyzwaniami a uczestnictwo w EDK było jednym z nich.

Czytaj więcej...

W EDK uczestniczyłam po raz pierwszy.Wcześniej mogłam sobie tylko wyobrazić, jak wygląda nocne pielgrzymowanie. Wiedziałam, że to jest ten moment, w którym sama mogę przeżyć EDK, choć nikt z ludzi nie dawał mi wsparcia, nikt nie popierał mojej decyzji...

Czytaj więcej...